Malgosia + Kamil

Wiecie, że do wszystkich moich par i ich historii podchodzę baaaardzo osobiście. Przechodzę razem z Wami niekiedy cały proces przygotowań (niech pierwszy rzuci kamień ten, z którym nie przegadałam przy pustym już kubku kawy kilku godzin) a dzień ślubu jest totalnym kosmosem, mieszanką przeżyć i uczuć.

Zawsze mam mokre oczy kiedy składacie sobie przysięgę i z wielką satysfakcją biję Wam głośno brawo jedną ręką o biodro, zwłaszcza wtedy kiedy inni z przejęcia zapomną. Potem przez dobrych kilka minut nie mogę przestać się uśmiechać. No jest w tym coś nadzwyczajnego i kropka (albo po prostu jestem miękką kluchą).

Po pewnym czasie, dzwonicie do mnie i wesoło oznajmiacie, że to “któryś tam już miesiąc”, że byłoby super się spotkać i znów wraca do mnie cała Wasza piękna historia. Teraz całkiem już nowa.

Kiedyś myślałam, że po tylu latach będę potrafiła z palcem w nosie trzymać uczucia na wodzy, ale im starsza jestem, tym częściej się rozklejam.

Do zobaczenia mam nadzieję i z Wami, mamy wiele historii do opowiedzenia!

A.