ADELA + MIKOLAJ

Nie jestem z tych, którzy potrafią (chcą) pisać długie poematy opisujące “jaka miłość fruwa w powietrzu”. Po prostu to nie ja.

Lubię wspomnieć, pomyśleć ciepło o tych, z którymi spędziłam czas. I oto proszę bardzo: Adela, Mikołaj i Luna.
Oni są… najcieplejszymi osobami. Przyjęli nas w swoim domu, jak rodzinę, pożyczyli swoje własne łóżko, pokazali Sztokholm, ugotowali przepyszną kolację. Piliśmy wino, śmialiśmy się i zastanawialiśmy czy uda nam się kiedyś jeszcze spotkać, pobyć razem.
I mam wielką nadzieję, że koniecznie, absolutnie tak.

A.